2 września 2015

40. Najlepsza

Dawno mnie tu nie było i dużo się u mnie działo.
Zamieszkałam z chłopakiem, jednak ostatnio zostałam zmuszona do powrotu do mamy. Jeszcze przed powrotem, pojechaliśmy na wieś do jego rodziców. Tam zaczęłam biegać, staram się robić to codziennie. Pod tym względem czuję się dobrze. Czuję, że robię coś dobrego w kierunku wysportowanej sylwetki, a przy okazji nie narażam swojego zdrowia, na czym zależało moim bliskim.
Poza tym... cóż... prawie całe wakacje (nie licząc kilku spotkań) przesiedziałam w domu, ponieważ nikt z moich "przyjaciół" zbytnio nie miał ochoty na spacer, kawę czy cokolwiek. Proponowałam, obietnice były, ale na obietnicach się skończyło. Podsumowując: od kilku miesięcy siedzę sama w domu, nasilają się moje stany lękowe, występują ataki paniki, a ostatnio miałam bardzo silne myśli samobójcze i chęć samookaleczania.
Znów mieszkam z mamą i to również nie jest pozytywny aspekt. Kiedy wraca do domu z pracy, zaraz dzwoni telefon, potem następny i kolejny, każda rozmowa trwa co najmniej godzinę, a często znacznie więcej. W przerwach między jednym telefonem a drugim, bawi się z kotem. Ja nie istnieję. Czuję się ignorowana, niepotrzebna, niechciana. Jak intruz, który zaburzył jej harmonię.
Chciałabym być najlepsza dla wszystkich. Dzisiaj, kiedy wróciła, zastała obiad na stole i pozmywane naczynia. Chcę być najlepszą córką, najlepszą dziewczyną, najlepszą przyjaciółką (aby ludzie sami z chęcią proponowali mi spotkania), najlepszą w doskonaleniu swojej sylwetki, najlepszą w rozwijaniu swoich pasji. Chcę, żeby wszyscy byli ze mnie dumni. Zobaczyć uznanie w oczach rodziców. Nie być więcej ciężarem dla mojego chłopaka.

Dobija mnie jednak bardzo, że to właśnie między innymi dla przyjaciół postanowiłam odciąć się od anoreksji, ponieważ wiedziałam, jak bardzo ich to rani. Teraz nie mam ani przyjaciół, ani Any...