24 października 2014

19. Samotność



Wczoraj coś mi się działo z Internetem i nie mogłam nic dodać. 
Pomijając fakt, że jestem chora i beznadziejnie się czuję, mam powód do radości. Wczoraj założyłam spodnie, w które nie mogłam się zmieścić od roku! I bez problemu je zapięłam. :3
Ponadto, bilans z wczoraj wyszedł całkiem całkiem.

ŚNIADANIE: 
- wafel ryżowy - ok. 40 kcal
OBIAD:
- mały banan z mlekiem - ok. 100 kcal
KOLACJA:
- wafel ryżowy - ok. 40 kcal
RAZEM: 180 kcal

Widzę zmiany w swoim ciele. Mam mniejszy brzuch i ogólnie zrobiłam się nieco węższa. Niesamowicie mnie to cieszy. :) Oczywiście nadal nie jest idealnie. Kiedyś te spodnie ze mnie spadały i musiałam ściskać się mocno paskiem, ale wierzę, że będzie tylko lepiej. 

I to by było na tyle, jeśli chodzi o miłe sprawy. Dzisiaj zjadłam więcej. Miałam dziś iść na spotkanie, ale grypa pokrzyżowała mi plany. Przyjaciele nie mają dla mnie czasu, nawet do mnie nie piszą, a ja sama się nie odezwę, żeby im nie przeszkadzać. Mama wróci dziś późno, więc siedzę sama w domu i nie mam się do kogo odezwać. Czuję się okropnie z samą sobą. Nie mam nikogo, kto mógłby mnie przytulić i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. 

ŚNIADANIE:
- wafel ryżowy - ok. 40 kcal
PRZEKĄSKA:
- wafel ryżowy - ok. 40 kcal
OBIAD:
- chleb - ok. 80 kcal
KOLACJA:
- wafel ryżowy - ok. 40 kcal
RAZEM: 200 kcal

21 października 2014

18. Wszystko zniszczyłam

Przepraszam, że dość długo nie pisałam, ale nie ma co się chwalić bilansem, kiedy on rośnie... A to wszystko przez moją głupotę. Powiedziałam o wszystkim mamie. Coś we mnie pękło i płacząc do wszystkiego się przyznałam. Porozmawiała ze mną i zapisała mnie na wizytę do psychologa.

Jest okropnie. Mam wyrzuty sumienia po każdym kęsie. Po posiłkach zawsze jest mi niedobrze. Potrzebuję kogoś, z kim mogłabym porozmawiać, ale nie mam nikogo. Mama wraca późno do domu, zapyta się co u mnie,  a potem zajmuje się swoimi sprawami. Przyjaciele nie mają dla mnie czasu. Tak naprawdę nikt nie rozumie mojego postępowania. Nikt nie rozumie tego, że ja chcę w to brnąć, a nie się z tego wyleczyć.

Żałuję, że o wszystkim powiedziałam. Za chwilę słabości zapłacę ponowną kontrolą, pilnowaniem jedzenia, chodzeniem do psychologa i - co najgorsze - jeszcze grubszą sylwetką. I po co mi to było?

Nie wiem zupełnie, co zrobić w takiej sytuacji. Czuję się jeszcze bardziej samotna niż zazwyczaj...

16 października 2014

17. Różnie

Ostatnio nie pisałam, ponieważ pozwoliłam sobie na zbyt wiele...
Przyszły do mnie przyjaciółki. Jedna przyniosła babeczki, druga wyciągnęła mnie na ciastko... Nawet nie wiem, ile to wszystko miało kalorii.
Niewiele brakowało, a mama by się dowiedziała... Pytała się mnie ostatnio, co ja tak w ogóle jem w ciągu dnia. Jakoś z tego wybrnęłam, ale boję się, że długo tego przed nią nie ukryję.

ŚNIADANIE:
- wafel ryżowy - ok. 40 kcal
PRZEKĄSKA:
- 2 wafle ryżowe - ok. 80 kcal
RAZEM: 120 kcal



11 października 2014

16. Króciutko

Dzisiaj krótko, tylko bilans. Zmęczenie daje o sobie znać, niestety. ;/ Jednak z bilansu jestem zadowolona.

ŚNIADANIE:
- wafel ryżowy - ok. 40 kcal
DRUGIE ŚNIADANIE:
- kanapka - ok. 100 kcal
PRZEKĄSKA:
- wafel ryżowy - ok. 40 kcal
RAZEM: 180 kcal

Już nawet nie muszę się pilnować. Po prostu nie odczuwam wielkiego głodu. Po 18 już w ogóle nie jestem głodna.

10 października 2014

15. Robię się coraz słabsza, ale nie zamierzam się poddawać!

Witajcie, chociaż nie wiem, czy ktokolwiek tu zagląda. ;(
Dzisiaj znów byłam w pracy. Nachodziłam się z małą na spacerze. Pchanie wózka pod górkę to jednak jest jakiś wysiłek. ;) Jednak najlepsze są te oburzone spojrzenia przechodniów - "Taka młoda i już dziecko!". Najwidoczniej u nas pojęcie jak babysitting jest zupełnie obce. No nic.

Generalnie kiepsko się czuje. Jest mi bardzo słabo i kręci mi się w głowie. Chodzę spać o godzinie 21, najpóźniej o 21.30, ale to nie pomaga. Za dużo na siebie wzięłam - szkoła i praca - i już po prostu nie wyrabiam. Na dodatek to ograniczanie jedzenia... Ale muszę wytrwać.

Jutro na 8 do szkoły, więc niedługo się pewnie położę, żeby się wyspać. :)

Bilans jest chyba najmniejszy jaki do tej pory miałam i cieszę się z tego. ^^

ŚNIADANIE:
- chleb - ok. 70 kcal
PRZEKĄSKA:
- chleb - ok. 70 kcal
- pół jabłka - ok. 26 kcal
- chleb - ok. 70 kcal
RAZEM: 236 kcal

I pomyśleć, że pod koniec września było powyżej 1000 kcal. Mam nadzieję, że będzie mi tak dalej szło.

Trzymajcie się. <3

9 października 2014

14. Bilans

Jestem już zmęczona i ledwo widzę, więc podam tylko bilans.

ŚNIADANIE:
- chleb - ok. 70 kcal
PRZEKĄSKA:
- jabłko - ok. 52 kcal
- chleb - ok. 70 kcal
- jogurt naturalny - ok. 67 kcal
- wafel ryżowy - ok. 40 kcal
RAZEM: 299 kcal

Trzymajcie się, Motylki.

8 października 2014

13. Lepiej

Lepiej pod względem spożytych dzisiaj kalorii, psychicznie gorzej. Znów dziś płakałam. Siedziałam na łóżku, a do głowy przychodziły mi okropne myśli na temat mojego wyglądu. Może to mnie zmotywowało i dlatego dziś bilans tak wygląda. Jestem z niego zadowolona, chociaż wiem, że gdyby nie jabłko, byłoby jeszcze mniej. Zjadłam je przed chwilą, żeby jakoś wytrzymać zanim zasnę.

ŚNIADANIE:
- chleb - ok. 70 kcal
PRZEKĄSKA:
- kanapka - ok. 100 kcal
- jabłko - ok. 52 kcal
RAZEM: 222 kcal

Jakoś dzisiaj w ogóle nie byłam zbytnio głodna. Rano zmusiłam się do śniadania, żeby mieć później trochę energii w pracy, gdzie nic nie zjadłam. Dopiero po powrocie do domu zjadłam kanapkę, a później to jabłko.

A jak u Was, Chudzinki? Mam nadzieję, że dobrze. :3

EDIT: Nie wytrzymałam i zjadłam jeszcze wafla ryżowego (ok. 40 kcal)... ;/
RAZEM: 262 kcal

6 października 2014

12. Przepraszam...

Przepraszam Was, Kruszynki. Ostatnio zawaliłam. Dzisiaj zaczęłam dobrze: na śniadanie chleb z serkiem, a później nie wytrzymałam i pochłonęłam kilka kawałków ciasta. Myślałam, że już odzwyczaiłam się od słodyczy. Wczoraj też zjadłam coś słodkiego. Na dodatek ciągle jestem głodna. Nie panuję nad tym. Niby nie przekraczam 600 kcal, ale czuję się okropnie. Muszę coś koniecznie z tym zrobić.
Macie może jakieś przepisy na smaczne, zdrowe i niskokaloryczne potrawy? Bo ja w sumie cały czas jem to samo... Może to dlatego? Może powinnam jakoś urozmaicić swoje posiłki, żeby czuć się bardziej najedzoną?
Mam nadzieję, że ponownie wrócę do 300 kcal dziennie.
Oprócz tego założyłam ask'a. Oto link: ƸӜƷ 
Jeśli macie jakieś pytania do mnie, możecie śmiało je zadawać. :)

4 października 2014

11. Pierwszy dzień w nowej szkole

Witajcie, Motylki. <3
Noc minęła mi okropnie. Kiedy tylko położyłam się do łóżka, rozpłakałam się bez powodu. Obudziłam się przed budzikiem i czekałam aż zadzwoni. Wstałam o 6:30, żeby zdążyć na czas. Przez cały dzień żywiłam się waflami ryżowymi, dopiero kiedy wróciłam z zajęć czekał mnie obiad... Mama w weekendy jest w domu, więc przygotowała kurczaka z ryżem. Po całym dniu byłam głodna i zmęczona, ale i tak wzięłam małą porcję.
Jeśli chodzi o szkołę, to poznałam dwie miłe osoby, z którymi rozmawiam podczas przerw. Mam nadzieję, że chociaż w szkole mi się ułoży.

ŚNIADANIE:
- wafel ryżowy z serkiem - ok. 40 kcal
DRUGIE ŚNIADANIE:
- 2 wafle - ok. 80 kcal
OBIAD:
- kurczak z ryżem (mała porcja) - ok. 190 kcal
PRZEKĄSKA:
- jogurt naturalny z odrobiną startej czekolady (mała porcja) - ok. 80 kcal
RAZEM: 390 kcal

Jutro prawdopodobnie czeka mnie 9 godzin... Nie wiem, jak ja to wytrzymam, ale jakoś muszę dać radę. Mamy zajęcia praktyczne, więc powinno być więcej roboty, a co za tym idzie, mniej czasu na myślenie o jedzeniu.

3 października 2014

10. Kolejny dzień

Nie wytrzymałam. Już trzy osoby wiedzą, że się odchudzam... Wyczuły, że coś jest nie tak i po prostu napisały "co się dzieje?". A we mnie najzwyczajniej w świecie coś pękło i wraz z łzami wylał się ze mnie potok słów. Powiedziałam, że liczę kalorie, że ostatnio zjadłam 300 w ciągu całego dnia, że czuję się samotna, a Ana wypełnia tę pustkę.
Wysłuchałam rad i szybko się ogarnęłam. Obiecałam, że POSTARAM się nie liczyć kalorii i jeść. Znowu skłamałam, ale ja po prostu nie umiem z tego wyjść. Nie chcę. Nie widzę innej drogi poza tą, którą wskazuje mi Ana.
Dziś znów byłam w pracy. Dużo chodziłam, ponieważ wyszliśmy razem na spacer. Pchanie wózka jest naprawdę męczące. :3 A może ja po prostu tracę siły? Trochę dziś kręciło mi się w głowie, ale jakoś to zniosłam. No i dzięki dzieciom nie myślałam o jedzeniu.
Mam w domu dosyć dużo ciasta. Nie kusi mnie ani trochę, ponieważ słodycze nie mają już na mnie praktycznie żadnego wpływu, ale mama kazała mi zjeść... Zjadłam dziś kawałek. Czułam się przez to okropnie, ale nie chcę, żeby mama coś podejrzewała. Co prawda moi rodzice sami nie jedzą słodyczy, ale mama stwierdziła, że odrobina ciasta mi nie zaszkodzi.

ŚNIADANIE:
- wafel ryżowy z serkiem wiejskim - ok. 40 kcal
DRUGIE ŚNIADANIE:
- wafel ryżowy z serkiem wiejskim - ok. 40 kcal
PRZEKĄSKA:
- kawałek ciasta - ok. 130 kcal
OBIAD:
- kanapka - ok. 100 kcal
KOLACJA:
- wafel z serkiem wiejskim - ok. 40 kcal
RAZEM: 350

Gdyby tylko nie to ciasto, ale i tak jest lepiej niż wczoraj.
Jutro pierwszy dzień w nowej szkole. Mam nadzieję, że nie będę zbytnio głodna, ale może będę tak zajęta, że nawet nie pomyślę o jedzeniu.
Trzymajcie się chudziutko, Kruszynki. 


2 października 2014

9. Nie wiem, co mam robić

Witajcie.
Byłam dziś u lekarza po zaświadczenie, że mogę wykonywać dany zawód. Oczywiście mnie zważył. Chciałam wiedzieć, jaka jest moja waga, ale kiedy zobaczyłam, że wynosi ona aż 56 kg... I jak ja mam schudnąć z powrotem do 47? Potem do 45, 40, 38...?
Bilans mógłby być lepszy, ale dziadek mnie odwiedził i poczęstowałam go ciastem. Sama ukroiłam sobie malutki kawałek. Koleżanka mojej mamy, która piekła to ciasto powiedziała, że dodała bardzo mało cukru.
Wczoraj ćwiczyłam. Robiłam brzuszki, rowerek i wymachy nogami.
Generalnie cały dzień - oprócz tego nieszczęsnego ciasta - żyłam na chlebie z serkiem.

ŚNIADANIE:
- chleb - ok. 80 kcal
PRZEKĄSKA:
- mały kawałek ciasta - ok. 130 kcal
- chleb - ok. 80 kcal
- chleb - ok. 80 kcal
KOLACJA:
- chleb - ok. 80 kcal
RAZEM: 450 kcal

Muszę sobie trochę urozmaicić posiłki. Ale piątek i weekend będę miała zajęte, zobaczę jak w poniedziałek i może wybiorę się na zakupy.

Mama przed chwilą wróciła do domu. Wcześniej dzwoniła do mnie z pytaniem, czy chcę coś ze sklepu. Poprosiłam o wafle ryżowe i serek wiejski. Kiedy wróciła, powiedziała, że jest ze mnie dumna, że tak się zdrowo odżywiam. Zrobiło mi się tak bardzo przykro, bo ja ją najzwyczajniej w świecie oszukuję... Ale nie umiem postępować inaczej, to jest silniejsze ode mnie. Nie wiem, co zrobić. Nie chcę nikogo tym obarczać, tym bardziej jej. Pamiętam jak płakała, kiedy się odchudzałam. Nie chcę tego więcej widzieć.
Teraz siedzę i powstrzymuję z trudem łzy. Co mam zrobić w takiej sytuacji?

1 października 2014

8. 152 kcal więcej niż wczoraj...

Witajcie, kochane.
Dzisiaj opiekowałam się dziećmi koleżanki mojej mamy. Wzięłam sobie dwie kanapki do pracy, jednak ostatecznie zjadłam jedną. Do tego jabłuszko, którym zostałam poczęstowana przez mojego podopiecznego.
Oprócz tego oczywiście śniadanie rano i jedna kromka chleba po powrocie. ;/

ŚNIADANIE:
- kromka chleba - ok. 100 kcal
PRZEKĄSKA:
- kanapka - ok. 200 kcal
- jabłko - 52 kcal
- kromka chleba - ok. 100 kcal
RAZEM: 452 kcal

Mama zadzwoniła do mnie dzisiaj i zapytała, co zjadłam. Dodała też, że zmartwiło ją, że wczoraj nie jadłam nic, kiedy ona była w domu po pracy. Powiedziałam, że byłam zmęczona chodzeniem i zwyczajnie nie chciało mi się jeść. Chyba trochę ją tym przekonałam. Nie wiem... Mam nadzieję, że niczego nie podejrzewa. Na razie tylko jedna osoba zwróciła uwagę, że znów - jak to ona określiła - "świruję z wagą". Bardzo się boję, że znowu się dowiedzą, a kiedy do tego dojdzie, stracę ich zaufanie. Teraz jeszcze nikt mnie nie kontroluje, bo cały dzień jestem sama. No i moja sylwetka się nie zmieniła. Zobaczę, jak będzie później, kiedy zacznę dostrzegać pierwsze efekty.

Przeraża mnie również pewna rzecz - zawsze wieczorem czekam na koniec dnia, aby nadszedł następny, a ja mogła w końcu coś zjeść. Czuję się z tym okropnie. Żyję od jednego ranka do drugiego tylko po to, by zapchać swój żołądek jedzeniem... Mam jednak nadzieję, że niedługo mój żołądek się skurczy i będzie potrzebował coraz mniej jedzenia aż w końcu w ogóle nie będę odczuwać głodu.

Trzymajcie się chudo, Kruszynki. <3