3 listopada 2014

20. I need help...

Nie wiem, po co to wszystko piszę, skoro nikt tego nie przeczyta. Nie wiem...
Może mam po prostu potrzebę przelania gdzieś moich myśli? Nawet gdyby miały do nikogo nie trafić. Chciałabym, żeby po prostu tutaj były.

Jest coraz gorzej. Jem niesamowicie dużo. Nawet nie liczę kalorii, ponieważ boję się wyniku. Stłumiłam w jakimś stopniu nawet wyrzuty sumienia. Uczucie pełnego żołądka przyćmiło wszystko.

Poznałam niedawno chłopaka i to właściwie jedyna pozytywna informacja na całą notkę. On nic nie wie o moich problemach z odżywianiem, które do niedawna mi towarzyszyły. Na szczęście na razie wszyscy myślą, że z jedzeniem u mnie w porządku. Może uda mi się znów wrócić do dawnych nawyków bez podejrzeń.

Sytuacja rodzinna jest beznadziejna. Nie będę się o niej zbytnio rozpisywać, ponieważ to bardzo osobiste sprawy. Jest po prostu źle.

Najgorsze jest w tym wszystkim to uczucie, że jestem całkiem sama. Mama nie ma czasu. Ciągle ktoś do niej dzwoni. Nawet teraz rozmawia przez telefon chyba od ponad godziny. Poza tym, chyba nie powinnam obarczać moimi problemami wszystkich dookoła.

Muszę coś ze sobą zrobić. Wziąć się za siebie. Nie mogę zniszczyć efektów, do których udało mi się dotrzeć przez moje wyrzeczenia. Nie po to odmawiałam sobie przez tyle czasu pewnych rzeczy, żeby teraz obżerać się nimi jak świnia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz