22 grudnia 2014

24. Lekko na żołądku, ciężko na duszy

Wytrzymałam. Nie miałam nic w ustach po za tym gryzem pierniczka i napojami. Jak się z tym czuję? Podle, ale nie potrafię nic już teraz zjeść. Nawet nie chce mi się wstać, by coś sobie przygotować. Po co mi to? Jedyne o czym teraz marzę, to położyć się spać. Zaraz to pewnie zrobię. Chcę zakończyć ten dzień, a jednocześnie obawiam się tego, co będzie jutro. Czy jutro też niczego nie zjem?

Po raz pierwszy w życiu pobrudziłam talerz, żeby wyglądało na to, że zjadłam. Znowu kłamię. Znowu będę ranić wszystkich dookoła. Chciałabym komuś o tym powiedzieć. Chciałabym, żeby w szczególności On się dowiedział. Z drugiej strony, dlaczego mam kogokolwiek martwić? Każdy ma swoje problemy. Moje nie są niczym wyjątkowym. Dlaczego więc tutaj to wszystko piszę? Pewnie dlatego, że w innym wypadku najzwyczajniej w świecie bym zwariowała.

Chciałabym się chociaż rozpłakać. Nawet na to nie mam już siły. A może wyczerpałam limit?

To błędne koło mnie przeraża. Nie widzę żadnej drogi wyjścia. Chociaż jest jedna... Zniknąć... Wtedy nikt by już nie cierpiał. Może gdyby nie było przy mnie nikogo. Gdybym zdychała w samotności, wszystko byłoby prostsze?

Sama już nie wiem...


1 komentarz:

  1. Kochanie nie bądź smutna... Każdy ma jakieś swoje własne problemy to fakt, ale przecież Twoje też są ważne a jak się komuś wygadasz to później będzie Ci łatwiej.

    Zazdroszczę silnej woli.

    Wesołych <333

    OdpowiedzUsuń