Był dzisiaj u mnie chłopak. Dość długo się nie widzieliśmy, więc się za nim stęskniłam. Zjadłam dziś trochę czekolady, poza tym to, co zwykle, a kiedy mój chłopak zaproponował, żebyśmy poszli kupić kebaburgery, odmówiłam. Było dobrze, powiedział, że mi odpuszcza. Potem wróciła mama i zapytała, co dziś jadłam. Powiedziałam wszystko zgodnie z prawdą, ponieważ przy P. nie mogłam jej przecież okłamać. Stwierdziła, że to za mało i zaczął się wywód na temat wypadających włosów, złego samopoczucia, omdleń i innych rzeczy. Po tej rozmowie udałam się do pokoju, a P. poszedł za mną. Przyznał mojej mamie rację. Zapytał się, dlaczego tak niewiele jem. Sama nie wiem, dlaczego, ale pokazałam mu pamiętnik z bilansami, powiedziałam o blogu (oczywiście nie podałam adresu). Zadawał wiele pytań, wysłuchał mnie. Powiedział, że nie może zmusić mnie do jedzenia, ale pragnie, żebym była szczęśliwa. Obiecał, że ze mną będzie, że mi pomoże. Wiem jednak, że jest zawiedziony, ponieważ myślał, że już wszystko u mnie dobrze.
Nie potrafię odciąć się od Any, ale boję się, że niedługo stracę bliskie mi osoby. Nie chcę Was opuszczać, Motylki. Tyle sobie teraz odmawiałam, w miarę dobrze mi szło. Czuję się wspaniale, kiedy nie jem. Chcę schudnąć, tak bardzo chcę schudnąć. Pragnę być chuda, widzieć swoje kości. Jak mam to zrobić, by nie ranić bliskich?
Muszę sobie wszystko przemyśleć, dlatego nie bądźcie na mnie złe, jeśli Was przez jakiś czas nie odwiedzę.
Trzymajcie się.
27 lutego 2015
26 lutego 2015
33. Kolejny dzień
Spałam prawie 12 godzin... Ostatnio bardzo dużo śpię.
Wczoraj kładłam się spać o 22. Mama zaraz się zapytała, co z kolacją. Odpowiedziałam, że przecież zjadłam. "O której?" - zapytała. "No jakoś tak o 19" - kłamałam, bo zjadłam gdzieś około 17.30 i mama to widziała... Chyba zaczyna coś podejrzewać. Dzisiaj prawie cały dzień była w domu, ale jakoś udało mi się uniknąć jedzenia, na szczęście nie było obiadu.
ŚNIADANIE:
- pół jogurtu naturalnego + otręby + pół małego banana - ok. 63 kcal
DRUGIE ŚNIADANIE:
- wafel ryżowy z białym serkiem - ok. 40 kcal
KOLACJA:
- wafel ryżowy + pół kabanosa - ok. 120 kcal
RAZEM: 223 kcal
Planowałam zjeść na kolację tylko wafla, ale stwierdziłam, że wtedy będzie zdecydowanie zbyt mało kalorii, a nie chcę, żeby metabolizm mi nawalił i żebym przestała chudnąć. Myślę, że bilans chyba nie jest taki zły. Jest mniejszy niż wczoraj. Muszę chyba urozmaicić jakoś moje posiłki. Macie jakieś pomysły?
Jutro przychodzi do mnie chłopak. Należy do tego grona szczęściarzy, którzy mają świetną przemianę materii i są chudzi. Jeszcze narzeka, że chciałby przytyć. No ale to facet. Na dodatek dużo je (oczywiście nie tyje), więc nie wiem, jak ja jutro dam radę przed nim udawać. Ostatnio mi się udało, ale za drugim razem nie jestem już taka pewna czy przymknie na to oko. Poza tym on wie o, że miałam problemy z jedzeniem. Mam nadzieję, że uda mi się jakoś wykręcić i nie zjem jutro zbyt wiele.
Nie mówiłam Wam tego, ale bardzo lubię pisać. Zarówno wiersze jak i prozę. Ostatnio poważnie zabrałam się za pisanie książki. Mam nadzieję, że kiedyś coś z tego wyjdzie. :)
Trzymajcie się, Chudzinki. :*
Wczoraj kładłam się spać o 22. Mama zaraz się zapytała, co z kolacją. Odpowiedziałam, że przecież zjadłam. "O której?" - zapytała. "No jakoś tak o 19" - kłamałam, bo zjadłam gdzieś około 17.30 i mama to widziała... Chyba zaczyna coś podejrzewać. Dzisiaj prawie cały dzień była w domu, ale jakoś udało mi się uniknąć jedzenia, na szczęście nie było obiadu.
ŚNIADANIE:
- pół jogurtu naturalnego + otręby + pół małego banana - ok. 63 kcal
DRUGIE ŚNIADANIE:
- wafel ryżowy z białym serkiem - ok. 40 kcal
KOLACJA:
- wafel ryżowy + pół kabanosa - ok. 120 kcal
RAZEM: 223 kcal
Planowałam zjeść na kolację tylko wafla, ale stwierdziłam, że wtedy będzie zdecydowanie zbyt mało kalorii, a nie chcę, żeby metabolizm mi nawalił i żebym przestała chudnąć. Myślę, że bilans chyba nie jest taki zły. Jest mniejszy niż wczoraj. Muszę chyba urozmaicić jakoś moje posiłki. Macie jakieś pomysły?
Jutro przychodzi do mnie chłopak. Należy do tego grona szczęściarzy, którzy mają świetną przemianę materii i są chudzi. Jeszcze narzeka, że chciałby przytyć. No ale to facet. Na dodatek dużo je (oczywiście nie tyje), więc nie wiem, jak ja jutro dam radę przed nim udawać. Ostatnio mi się udało, ale za drugim razem nie jestem już taka pewna czy przymknie na to oko. Poza tym on wie o, że miałam problemy z jedzeniem. Mam nadzieję, że uda mi się jakoś wykręcić i nie zjem jutro zbyt wiele.
Nie mówiłam Wam tego, ale bardzo lubię pisać. Zarówno wiersze jak i prozę. Ostatnio poważnie zabrałam się za pisanie książki. Mam nadzieję, że kiedyś coś z tego wyjdzie. :)
Trzymajcie się, Chudzinki. :*
25 lutego 2015
32. Wymiary i bilans
Dzisiaj ćwiczyłam. Dawno tego nie robiłam i mam nadzieję, że nie przesadziłam, bo jestem strasznie zmęczona, a nie chcę mieć jutro problemów ze wstaniem z łóżka. Ale uczucie po ćwiczeniach było wspaniałe. Czułam się tak dobrze.
Oprócz tego zmierzyłam się dzisiaj:
- klatka piersiowa - 79 cm
- talia - 63,5 cm
- biodra - 87,5 cm
- udo - 49 cm
- łydka - 32 cm
- kostka - 23 cm
- ramię - 22 cm
- nadgarstek - 14 cm
ŚNIADANIE:
- wafel ryżowy - ok. 40 kcal
OBIAD:
- pół jogurtu naturalnego + otręby + pół małego banana - ok. 63 kcal
KOLACJA:
- wafel ryżowy + odrobina jogurtu naturalnego ze szczypiorkiem + kabanos - 200 kcal
RAZEM: 303 kcal
Pozwoliłam sobie na tego jednego kabanosa, ponieważ mama kupiła je specjalnie dla mnie i boję się, że może nabrać jakiś podejrzeń jeśli nie zaczną one znikać. Naprawdę nie chcę kolejny raz przechodzić przez ciągłą kontrolę i wmuszanie we mnie jedzenia. Na dodatek przyniosła mi jeszcze dwa wafelki. Oczywiście ich nie tknęłam.
Trzymajcie się, Kruszynki. :*
Oprócz tego zmierzyłam się dzisiaj:
- klatka piersiowa - 79 cm
- talia - 63,5 cm
- biodra - 87,5 cm
- udo - 49 cm
- łydka - 32 cm
- kostka - 23 cm
- ramię - 22 cm
- nadgarstek - 14 cm
ŚNIADANIE:
- wafel ryżowy - ok. 40 kcal
OBIAD:
- pół jogurtu naturalnego + otręby + pół małego banana - ok. 63 kcal
KOLACJA:
- wafel ryżowy + odrobina jogurtu naturalnego ze szczypiorkiem + kabanos - 200 kcal
RAZEM: 303 kcal
Pozwoliłam sobie na tego jednego kabanosa, ponieważ mama kupiła je specjalnie dla mnie i boję się, że może nabrać jakiś podejrzeń jeśli nie zaczną one znikać. Naprawdę nie chcę kolejny raz przechodzić przez ciągłą kontrolę i wmuszanie we mnie jedzenia. Na dodatek przyniosła mi jeszcze dwa wafelki. Oczywiście ich nie tknęłam.
Trzymajcie się, Kruszynki. :*
24 lutego 2015
31. Muszę uważać...
Nie sądziłam, że jeden kabanos ma aż tyle kalorii... Muszę bardziej uważać na to, co jem. Bilans byłby lepszy, gdyby nie ten nieszczęsny kabanos, którego zjadłam na kolację...
Dzisiaj była u mnie przyjaciółka. Bardzo mi pomogła rozmowa z nią. <3 Jutro miał odwiedzić mnie chłopak, ale napisał, że kiepsko się czuje, więc nie wiadomo jak to będzie.
Czy Wy też jesteście takie senne, Motylki? Bo ja bardzo i zastanawiam się, czy to pogoda, czy jakiś inny czynnik...
ŚNIADANIE:
- wafel ryżowy z białym serkiem, plasterkiem pomidora i szczypiorkiem - ok. 40 kcal
OBIAD:
- jogurt naturalny + otręby + pół małego banana (tym razem wszystkiego dałam jeszcze mniej) - ok. 107 kcal
KOLACJA:
- wafel ryżowy z białym serkiem + kabanos - ok. 208 kcal
RAZEM: 355 kcal
Na szczęście zmieściłam się w limicie 500 kcal.
Trzymajcie się chudziutko. :3
Dzisiaj była u mnie przyjaciółka. Bardzo mi pomogła rozmowa z nią. <3 Jutro miał odwiedzić mnie chłopak, ale napisał, że kiepsko się czuje, więc nie wiadomo jak to będzie.
Czy Wy też jesteście takie senne, Motylki? Bo ja bardzo i zastanawiam się, czy to pogoda, czy jakiś inny czynnik...
ŚNIADANIE:
- wafel ryżowy z białym serkiem, plasterkiem pomidora i szczypiorkiem - ok. 40 kcal
OBIAD:
- jogurt naturalny + otręby + pół małego banana (tym razem wszystkiego dałam jeszcze mniej) - ok. 107 kcal
KOLACJA:
- wafel ryżowy z białym serkiem + kabanos - ok. 208 kcal
RAZEM: 355 kcal
Na szczęście zmieściłam się w limicie 500 kcal.
Trzymajcie się chudziutko. :3
23 lutego 2015
30. Dziękuję
Dziękuję, że jesteście, Kruszynki. <3 Myśl, że nie jest się zupełnie samotnym, naprawdę podnosi na duchu.
Mój stan potrafi zmienić się diametralnie w ciągu paru minut. Wystarczy bolesne wspomnienie, myśl o tym, jak bardzo jestem beznadziejna, by mój jako-tako dobry humor legł w gruzach.
Ciągle czuję się niepewnie, obawiam się wielu rzeczy i nie potrafię sobie z nimi poradzić.
Zauważyłam, że najchętniej kładłabym się spać, jak najwcześniej, byleby zakończyć dzień oraz nie myśleć o jedzeniu...
Dzisiaj zjadłam więcej, ale i zdrowiej.
ŚNIADANIE:
- jogurt naturalny + otręby + pół banana - ok. 127 kcal
DRUGIE ŚNIADANIE:
- chleb z serem, pomidorem i szczypiorkiem - ok. 125 kcal
KOLACJA:
- 2 wafle ryżowe z obkładem - ok. 80 kcal
RAZEM: 332 kcal
Przeraża mnie nieco, że wczoraj było poniżej 200, a dzisiaj jest powyżej 300. I nadal jestem głodna...
Mój stan potrafi zmienić się diametralnie w ciągu paru minut. Wystarczy bolesne wspomnienie, myśl o tym, jak bardzo jestem beznadziejna, by mój jako-tako dobry humor legł w gruzach.
Ciągle czuję się niepewnie, obawiam się wielu rzeczy i nie potrafię sobie z nimi poradzić.
Zauważyłam, że najchętniej kładłabym się spać, jak najwcześniej, byleby zakończyć dzień oraz nie myśleć o jedzeniu...
Dzisiaj zjadłam więcej, ale i zdrowiej.
ŚNIADANIE:
- jogurt naturalny + otręby + pół banana - ok. 127 kcal
DRUGIE ŚNIADANIE:
- chleb z serem, pomidorem i szczypiorkiem - ok. 125 kcal
KOLACJA:
- 2 wafle ryżowe z obkładem - ok. 80 kcal
RAZEM: 332 kcal
Przeraża mnie nieco, że wczoraj było poniżej 200, a dzisiaj jest powyżej 300. I nadal jestem głodna...
22 lutego 2015
29. Bilans
Powiem jedynie, że jest beznadziejnie.
ŚNIADANIE:
- chleb z serkiem - ok. 80 kcal
PRZEKĄSKA:
- ciasteczko - 55 kcal
- paluszek serowy - 62 kcal
RAZEM: 197 kcal
Wiem, że to nic zdrowego, ale byłam dziś u chłopaka, a on nie miał nic poza ciastkami i tymi paluszkami. Ledwo udało mi się jakoś wymigać od jedzenia.
ŚNIADANIE:
- chleb z serkiem - ok. 80 kcal
PRZEKĄSKA:
- ciasteczko - 55 kcal
- paluszek serowy - 62 kcal
RAZEM: 197 kcal
Wiem, że to nic zdrowego, ale byłam dziś u chłopaka, a on nie miał nic poza ciastkami i tymi paluszkami. Ledwo udało mi się jakoś wymigać od jedzenia.
19 lutego 2015
28. Od nowa
Miałam się nad sobą nie użalać. Miałam być twarda i nie okazywać słabości. Miałam chudnąć, a nie obżerać się jak świnia...
Nic z tego nie wyszło...
Nie pamiętam, kiedy ostatnio liczyłam kalorie. Zwyczajnie się tego boję. Boję się wyniku, który zobaczę.
Obiecałam najbliższym, że skończę z anoreksją. Odetnę się od tego. Zacznę normalnie żyć i czerpać garściami, ile tylko się da. Nie da się jednak, kiedy wszystko się wali...
Od jutra postaram się zacząć wszystko od nowa. Nie mam siły, żeby walczyć z Aną.
Z Aną czuję się bezpiecznie. Wszystko jest takie pewne, stabilne. A ona ze mną po prostu jest. Zawsze i wszędzie. I wiem, że mnie nigdy nie opuści. To wszystko, czego teraz potrzebuję.
Nic z tego nie wyszło...
Nie pamiętam, kiedy ostatnio liczyłam kalorie. Zwyczajnie się tego boję. Boję się wyniku, który zobaczę.
Obiecałam najbliższym, że skończę z anoreksją. Odetnę się od tego. Zacznę normalnie żyć i czerpać garściami, ile tylko się da. Nie da się jednak, kiedy wszystko się wali...
Od jutra postaram się zacząć wszystko od nowa. Nie mam siły, żeby walczyć z Aną.
Z Aną czuję się bezpiecznie. Wszystko jest takie pewne, stabilne. A ona ze mną po prostu jest. Zawsze i wszędzie. I wiem, że mnie nigdy nie opuści. To wszystko, czego teraz potrzebuję.
15 lutego 2015
27. Przecież ja nic nie umiem...
My, Motylki, mamy dusze delikatne jak pył na skrzydełkach. Wystarczy drobny podmuch, żeby się rozproszył. Wystarczy jedno słowo, a dusza się kruszy...
Tych słów jest wiele. Tak wiele, jak wielu jest ludzi. A żaden człowiek nie poprzestaje na jednym słowie.
Zmaganie się codziennie z silnym wiatrem, który tylko osłabia skrzydła, wysłuchiwanie setek słów, które strzępią duszę, to często za dużo jak na taką kruszynę.
Właśnie skończyłam poprawiać tuszem mój szkic. Popatrzyłam na niego. Przez chwilę mi się podobał. A później pomyślałam o osobach, które rysują lepiej ode mnie i przypomniało mi się: "Hej, przecież ty nic nie umiesz, nic nie robisz dobrze". Zawsze znajdzie się ktoś, kto lepiej rysuje, lepiej napisze opowiadanie czy wiersz, będzie chudszy, będzie miał większą przerwę między udami, będzie lepszy... A ja nigdy nie pozbędę się tego nieznośnego uczucia, że nie poczuję się wreszcie w czymś dobra.
Czuję się niepotrzebna, wręcz niechciana. Zastanawia mnie, w jakim celu pojawiłam się na tym świecie. Nie wynajdę leku na raka, nie odkryję czegoś nowego w kosmosie, nawet nie sprawię, że ktoś inny zmieni dzięki mnie swój tok myślenia na lepsze, nikogo nie uszczęśliwię.
Tych słów jest wiele. Tak wiele, jak wielu jest ludzi. A żaden człowiek nie poprzestaje na jednym słowie.
Zmaganie się codziennie z silnym wiatrem, który tylko osłabia skrzydła, wysłuchiwanie setek słów, które strzępią duszę, to często za dużo jak na taką kruszynę.
Właśnie skończyłam poprawiać tuszem mój szkic. Popatrzyłam na niego. Przez chwilę mi się podobał. A później pomyślałam o osobach, które rysują lepiej ode mnie i przypomniało mi się: "Hej, przecież ty nic nie umiesz, nic nie robisz dobrze". Zawsze znajdzie się ktoś, kto lepiej rysuje, lepiej napisze opowiadanie czy wiersz, będzie chudszy, będzie miał większą przerwę między udami, będzie lepszy... A ja nigdy nie pozbędę się tego nieznośnego uczucia, że nie poczuję się wreszcie w czymś dobra.
Czuję się niepotrzebna, wręcz niechciana. Zastanawia mnie, w jakim celu pojawiłam się na tym świecie. Nie wynajdę leku na raka, nie odkryję czegoś nowego w kosmosie, nawet nie sprawię, że ktoś inny zmieni dzięki mnie swój tok myślenia na lepsze, nikogo nie uszczęśliwię.
3 lutego 2015
26. Chcę zniknąć
Jem tak dużo, że nawet już nie wiem, ile by tego wyszło po zliczeniu. Nie sprawdzam już kalorii, nie mam na to siły, nie mam ochoty.
Dzisiaj widziałam się z chłopakiem. Był u mnie. Kiedy się widzimy jest cudownie, jednak zawsze, ale to zawsze muszę coś zniszczyć. Dziś też zniszczyłam. I czułam się tak okropnie, że miałam ochotę zamknąć się w łazience z nożem. Ta chęć zrobienia sobie krzywdy była tak silna, że ledwo się powstrzymałam. Chyba tylko to, że on był przy mnie sprawiło, że jednak tego nie zrobiłam...
Powinnam się jakoś ukarać. Za wszystko, co robię. Nigdy się nie karałam, a jest ku temu przecież pełno powodów. Tak często piszę jaka to jestem samotna, ale przecież nie ma nic za darmo. Nie daję nic, absolutnie nic od siebie. Pewnie przez to nikt ze mną nie wytrzymuje. Na każdym kroku zauważam coraz więcej wad u siebie. Chciałabym się zmienić.
Albo zniknąć, odejść, rozkruszyć się, umrzeć...
Dzisiaj widziałam się z chłopakiem. Był u mnie. Kiedy się widzimy jest cudownie, jednak zawsze, ale to zawsze muszę coś zniszczyć. Dziś też zniszczyłam. I czułam się tak okropnie, że miałam ochotę zamknąć się w łazience z nożem. Ta chęć zrobienia sobie krzywdy była tak silna, że ledwo się powstrzymałam. Chyba tylko to, że on był przy mnie sprawiło, że jednak tego nie zrobiłam...
Powinnam się jakoś ukarać. Za wszystko, co robię. Nigdy się nie karałam, a jest ku temu przecież pełno powodów. Tak często piszę jaka to jestem samotna, ale przecież nie ma nic za darmo. Nie daję nic, absolutnie nic od siebie. Pewnie przez to nikt ze mną nie wytrzymuje. Na każdym kroku zauważam coraz więcej wad u siebie. Chciałabym się zmienić.
Albo zniknąć, odejść, rozkruszyć się, umrzeć...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

