Miałam się nad sobą nie użalać. Miałam być twarda i nie okazywać słabości. Miałam chudnąć, a nie obżerać się jak świnia...
Nic z tego nie wyszło...
Nie pamiętam, kiedy ostatnio liczyłam kalorie. Zwyczajnie się tego boję. Boję się wyniku, który zobaczę.
Obiecałam najbliższym, że skończę z anoreksją. Odetnę się od tego. Zacznę normalnie żyć i czerpać garściami, ile tylko się da. Nie da się jednak, kiedy wszystko się wali...
Od jutra postaram się zacząć wszystko od nowa. Nie mam siły, żeby walczyć z Aną.
Z Aną czuję się bezpiecznie. Wszystko jest takie pewne, stabilne. A ona ze mną po prostu jest. Zawsze i wszędzie. I wiem, że mnie nigdy nie opuści. To wszystko, czego teraz potrzebuję.

Trochę sie o Ciebie martiwię kochanie. Naprawdę chcesz się w to znowu pakować? Może sprobuj inaczej? Wiesz, że jest inna droga...
OdpowiedzUsuńPostanowisz jednak jak chcesz, a nie ważne czo wybierzesz, postaram się Ciebie jakoś wesprzeć ;*
Jakbyś chciała to możesz pisać: GG - 51997087