Zjadłam dzisiaj tyle, co nic. Ledwo jeden posiłek i jakąś marną przekąskę. Cieszę się z tego, jest mi z tym dobrze. Przyjaciele jedli dzisiaj w McDonald's, częstowali mnie colą i frytkami, a ja odmówiłam. Będąc poza domem, niczego nie tknęłam, piłam tylko wodę.
Zauważyłam dzisiaj delikatny zarys żeber. Taki lekki, ledwo widoczny, ale jest. Bardzo spodobał mi się ten widok, wyobraziłam sobie, jak będzie wyglądać, kiedy jeszcze schudnę.
Jadąc ruchomymi schodami, uświadomiłam sobie, że mam cel w życiu, do którego chcę dążyć. Wcześniej zrezygnowałam z odchudzania dla mojego chłopaka. Teraz nie mam dla kogo się starać, mogę robić co chcę. Uśmiechnęłam się, gdy tylko przyszła do mnie ta myśl, że mam, co robić, że dążę do samodoskonalenia. Mam po co żyć. Chcę być najchudsza jak tylko się da.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz