30 grudnia 2015

42. Bilans

Dzisiaj tylko bilans, ponieważ jestem już zmęczona, boli mnie głowa, a jutro Sylwester.

ŚNIADANIE:
- jabłko - 36 kcal
- banan - 90 kcal
PRZEKĄSKA:
- pół bułki z serem i rzodkiewką - 164 kcal
KOLACJA:
- pół bułki z serem i rzodkiewką - 164 kcal
PRZEKĄSKA:
- jabłko - 36 kcal
RAZEM: 490 

29 grudnia 2015

41. Od razu lżej

Zaniedbałam bloga oraz siebie.
Wczoraj zaczęłam wszystko od nowa. Wyeliminowałam słodycze, ograniczyłam jedzenie i od razu lepiej się z tym czuję. Może uda mi się chodzić na basen, bardzo by mi na tym zależało.

Dzisiejszy bilans nie wypadł chyba najgorzej. ;) 

ŚNIADANIE:
- płatki z mlekiem - ok. 200 kcal
OBIAD:
- makaron z mięsem (pół porcji) - ok. 107 kcal
KOLACJA:
- sake don (pół porcji) - ok. 100 kcal
RAZEM: 407


2 września 2015

40. Najlepsza

Dawno mnie tu nie było i dużo się u mnie działo.
Zamieszkałam z chłopakiem, jednak ostatnio zostałam zmuszona do powrotu do mamy. Jeszcze przed powrotem, pojechaliśmy na wieś do jego rodziców. Tam zaczęłam biegać, staram się robić to codziennie. Pod tym względem czuję się dobrze. Czuję, że robię coś dobrego w kierunku wysportowanej sylwetki, a przy okazji nie narażam swojego zdrowia, na czym zależało moim bliskim.
Poza tym... cóż... prawie całe wakacje (nie licząc kilku spotkań) przesiedziałam w domu, ponieważ nikt z moich "przyjaciół" zbytnio nie miał ochoty na spacer, kawę czy cokolwiek. Proponowałam, obietnice były, ale na obietnicach się skończyło. Podsumowując: od kilku miesięcy siedzę sama w domu, nasilają się moje stany lękowe, występują ataki paniki, a ostatnio miałam bardzo silne myśli samobójcze i chęć samookaleczania.
Znów mieszkam z mamą i to również nie jest pozytywny aspekt. Kiedy wraca do domu z pracy, zaraz dzwoni telefon, potem następny i kolejny, każda rozmowa trwa co najmniej godzinę, a często znacznie więcej. W przerwach między jednym telefonem a drugim, bawi się z kotem. Ja nie istnieję. Czuję się ignorowana, niepotrzebna, niechciana. Jak intruz, który zaburzył jej harmonię.
Chciałabym być najlepsza dla wszystkich. Dzisiaj, kiedy wróciła, zastała obiad na stole i pozmywane naczynia. Chcę być najlepszą córką, najlepszą dziewczyną, najlepszą przyjaciółką (aby ludzie sami z chęcią proponowali mi spotkania), najlepszą w doskonaleniu swojej sylwetki, najlepszą w rozwijaniu swoich pasji. Chcę, żeby wszyscy byli ze mnie dumni. Zobaczyć uznanie w oczach rodziców. Nie być więcej ciężarem dla mojego chłopaka.

Dobija mnie jednak bardzo, że to właśnie między innymi dla przyjaciół postanowiłam odciąć się od anoreksji, ponieważ wiedziałam, jak bardzo ich to rani. Teraz nie mam ani przyjaciół, ani Any...

12 czerwca 2015

39. Kawałek po kawałku...

Robię coś, co mnie rani. Sama zadaję sobie psychiczny ból, ale nie potrafię przestać. Jakaś nienormalna, masochistyczna część mnie każe mi to robić, a to tylko przywraca wspomnienia, dodaje niespokojne myśli, sprawia, że zaczynam snuć wizje innej przyszłości. Takie "co by było, gdyby...?".
Czuję, jakby ktoś rozrywał mnie kawałek po kawałku. Rwał moją duszę na strzępy.

Nie wiem, którą drogą powinnam iść, co jest dla mnie dobre. Tylu rzeczy się boję. Swoich myśli, momentu, kiedy zamykam oczy, kiedy leżę w łóżku, a wokół mnie panuje ciemność... Boję się życia, boję się, że nie sprostam oczekiwaniom innych.

Nie chodzę od jakiegoś czasu do psychologa. Rozmowy z nią bardziej mnie stresowały, niż pomagały. Jednak pewna osoba uważa, że na wszystko najlepsza jest rozmowa ze specjalistą.

Jem normalnie. Poprawił mi się metabolizm. Ale i tak czuję się okropnie w swoim ciele. To pewnie tylko kwestia czasu aż znowu popadnę w liczenie kalorii i ograniczanie jedzenia.

Uczucie niepewności towarzyszy mi na każdym kroku. Tak samo jak strach. I znów wróciły mi myśli samobójcze...

6 maja 2015

38. Książka

Od jakiegoś czasu piszę książkę o anoreksji. Na podstawie moich przeżyć. Kto wie, może kiedyś ją skończę, wydam... Tylko jakie będzie zakończenie? Czy w ostatniej linijce napiszę, że pokonałam chorobę, czuję się dobrze w swoim ciele... Czy może ktoś wygrzebie moje zapiski z czeluści laptopa, dokończy je za mnie, a ja będę już martwa?

Za każdym razem, kiedy dopisuję do tej historii jakieś zdanie, oznacza to, że jest u mnie źle. Że usłyszałam, zobaczyłam, dowiedziałam się czegoś, co sprawiło, że znów zanurzam się w odmętach mojej choroby.

Jestem anorektyczką. Dowiedziałam się tego od lekarzy, od rodziców, od chłopaka. Jestem anorektyczką i zamiast płakać i zamartwiać się, że cierpię na śmiertelną chorobę, odczuwam jakąś niewytłumaczalną satysfakcję, radość. Nie potrafię tego określić, jednak kiedy jadłam coraz mniej, czułam, że nareszcie robię coś dobrze, że jakaś rzecz mi w miarę wychodzi. Uczucie głodu, choć na początku uciążliwe, zmieniło się w coś nawet przyjemnego. Co więc się teraz ze mną stało? Dlaczego tyle jem? Dlaczego tak wyglądam?

Przepraszam, że nie odwiedzam Waszych blogów, że się praktycznie nie odzywam, ale nie mam czasem siły. Nie wiem, co robić. Tylu rzeczy się boję. Często mam stany lękowe, czasem ataki paniki, w nocy śnią mi się koszmary... Mam nadzieję, że jakoś się trzymacie. Ja muszę jeszcze uporządkować jakoś swoje życie.

8 kwietnia 2015

37. Staram się, ale co z tego wyjdzie?

Staram się jeść normalnie. Wszyscy są szczęśliwi, tylko ja mam wrażenie, że jem za dużo, że tyję. Na pewno przytyłam zwłaszcza przez Święta...
Nie odzywałam się, ponieważ chciałam chociaż spróbować żyć w miarę normalnie. Ale ciągle myślę o kaloriach, ciągle przyglądam się swojemu odbiciu.

Nie wiem, co mam robić. Bardzo się boję, że P. się ode mnie odwróci...

19 marca 2015

36. 20 kcal

Musiałam na nowo przestawić się na jedzenie małych porcji. Przez cały tydzień dzień w dzień dużo tańczyłam, a dzisiaj stwierdziłam, że czas zacząć od nowa. I chyba trochę przesadziłam, ponieważ zjadłam jednego wafla ryżowego slim, który ma 20 kcal...
Mimo tego nie chcę zjeść więcej. Czuję się podle, że znów kłamię, ale również tak lekko. Dawno się tak nie czułam.
Będę jednak zmuszona zjeść coś jeszcze, ponieważ mama jest w domu. A tak bardzo chciałabym pozostać na tych 20 kaloriach...
Co robicie, żeby nikt nie zauważył, że nie jecie? Ja jakoś nie mogę tego na dłuższą metę ukrywać.

EDIT: Bilans: dwa wafle - 40 kcal

10 marca 2015

35. Egoistka

To właśnie dają mi do zrozumienia osoby wokół mnie, a najbardziej moja mama, która powiedziała mi to prosto w twarz.
Ostatnio po raz pierwszy przycisnęłam mocniej ostrze. Nie aż tak mocno, żeby krew popłynęła, ale poharatałam sobie skórę. P. zauważył ślady... I powiedział, że jeśli zrobię to jeszcze raz, on nie będzie już taki miły.
Mama zagroziła, że jeśli ja zmierzam się głodzić, ona zacznie palić papierosy. Przestraszyłam się, ponieważ ma astmę, zaczęłam jeść. Ale ona i tak pali, kiedyś tego nie robiła. Dlaczego ja mam jeść, skoro ona nie dotrzymuje słowa?
Przez ostatnie dni co jakiś czas ćwiczyłam, ale jadłam bardzo dużo. Chcę to zmienić. Dlatego nie dałam ostatecznego wpisu z pożegnaniem, ponieważ nie mam zamiaru odchodzić. Tylko tym razem, nikt się o tym nie dowie.

27 lutego 2015

34. Nie wiem, co dalej...

Był dzisiaj u mnie chłopak. Dość długo się nie widzieliśmy, więc się za nim stęskniłam. Zjadłam dziś trochę czekolady, poza tym to, co zwykle, a kiedy mój chłopak zaproponował, żebyśmy poszli kupić kebaburgery, odmówiłam. Było dobrze, powiedział, że mi odpuszcza. Potem wróciła mama i zapytała, co dziś jadłam. Powiedziałam wszystko zgodnie z prawdą, ponieważ przy P. nie mogłam jej przecież okłamać. Stwierdziła, że to za mało i zaczął się wywód na temat wypadających włosów, złego samopoczucia, omdleń i innych rzeczy. Po tej rozmowie udałam się do pokoju, a P. poszedł za mną. Przyznał mojej mamie rację. Zapytał się, dlaczego tak niewiele jem. Sama nie wiem, dlaczego, ale pokazałam mu pamiętnik z bilansami, powiedziałam o blogu (oczywiście nie podałam adresu). Zadawał wiele pytań, wysłuchał mnie. Powiedział, że nie może zmusić mnie do jedzenia, ale pragnie, żebym była szczęśliwa. Obiecał, że ze mną będzie, że mi pomoże. Wiem jednak, że jest zawiedziony, ponieważ myślał, że już wszystko u mnie dobrze.

Nie potrafię odciąć się od Any, ale boję się, że niedługo stracę bliskie mi osoby. Nie chcę Was opuszczać, Motylki. Tyle sobie teraz odmawiałam, w miarę dobrze mi szło. Czuję się wspaniale, kiedy nie jem. Chcę schudnąć, tak bardzo chcę schudnąć. Pragnę być chuda, widzieć swoje kości. Jak mam to zrobić, by nie ranić bliskich?

Muszę sobie wszystko przemyśleć, dlatego nie bądźcie na mnie złe, jeśli Was przez jakiś czas nie odwiedzę.

Trzymajcie się.

26 lutego 2015

33. Kolejny dzień

Spałam prawie 12 godzin... Ostatnio bardzo dużo śpię.

Wczoraj kładłam się spać o 22. Mama zaraz się zapytała, co z kolacją. Odpowiedziałam, że przecież zjadłam. "O której?" - zapytała. "No jakoś tak o 19" - kłamałam, bo zjadłam gdzieś około 17.30 i mama to widziała... Chyba zaczyna coś podejrzewać. Dzisiaj prawie cały dzień była w domu, ale jakoś udało mi się uniknąć jedzenia, na szczęście nie było obiadu.

ŚNIADANIE:
- pół jogurtu naturalnego + otręby + pół małego banana - ok. 63 kcal
DRUGIE ŚNIADANIE:
- wafel ryżowy z białym serkiem - ok. 40 kcal
KOLACJA:
- wafel ryżowy + pół kabanosa - ok. 120 kcal
RAZEM: 223 kcal

Planowałam zjeść na kolację tylko wafla, ale stwierdziłam, że wtedy będzie zdecydowanie zbyt mało kalorii, a nie chcę, żeby metabolizm mi nawalił i żebym przestała chudnąć. Myślę, że bilans chyba nie jest taki zły. Jest mniejszy niż wczoraj. Muszę chyba urozmaicić jakoś moje posiłki. Macie jakieś pomysły?

Jutro przychodzi do mnie chłopak. Należy do tego grona szczęściarzy, którzy mają świetną przemianę materii i są chudzi. Jeszcze narzeka, że chciałby przytyć. No ale to facet. Na dodatek dużo je (oczywiście nie tyje), więc nie wiem, jak ja jutro dam radę przed nim udawać. Ostatnio mi się udało, ale za drugim razem nie jestem już taka pewna czy przymknie na to oko. Poza tym on wie o, że miałam problemy z jedzeniem. Mam nadzieję, że uda mi się jakoś wykręcić i nie zjem jutro zbyt wiele.

Nie mówiłam Wam tego, ale bardzo lubię pisać. Zarówno wiersze jak i prozę. Ostatnio poważnie zabrałam się za pisanie książki. Mam nadzieję, że kiedyś coś z tego wyjdzie. :)

Trzymajcie się, Chudzinki. :*

25 lutego 2015

32. Wymiary i bilans

Dzisiaj ćwiczyłam. Dawno tego nie robiłam i mam nadzieję, że nie przesadziłam, bo jestem strasznie zmęczona, a nie chcę mieć jutro problemów ze wstaniem z łóżka. Ale uczucie po ćwiczeniach było wspaniałe. Czułam się tak dobrze.

Oprócz tego zmierzyłam się dzisiaj:
- klatka piersiowa - 79 cm
- talia - 63,5 cm
- biodra - 87,5 cm
- udo - 49 cm
- łydka - 32 cm
- kostka - 23 cm
- ramię - 22 cm
- nadgarstek - 14 cm

ŚNIADANIE:
- wafel ryżowy - ok. 40 kcal
OBIAD:
- pół jogurtu naturalnego + otręby + pół małego banana - ok. 63 kcal
KOLACJA:
- wafel ryżowy + odrobina jogurtu naturalnego ze szczypiorkiem + kabanos - 200 kcal
RAZEM: 303 kcal

Pozwoliłam sobie na tego jednego kabanosa, ponieważ mama kupiła je specjalnie dla mnie i boję się, że może nabrać jakiś podejrzeń jeśli nie zaczną one znikać. Naprawdę nie chcę kolejny raz przechodzić przez ciągłą kontrolę i wmuszanie we mnie jedzenia. Na dodatek przyniosła mi jeszcze dwa wafelki. Oczywiście ich nie tknęłam.

Trzymajcie się, Kruszynki. :*


24 lutego 2015

31. Muszę uważać...

Nie sądziłam, że jeden kabanos ma aż tyle kalorii... Muszę bardziej uważać na to, co jem. Bilans byłby lepszy, gdyby nie ten nieszczęsny kabanos, którego zjadłam na kolację...

Dzisiaj była u mnie przyjaciółka. Bardzo mi pomogła rozmowa z nią. <3 Jutro miał odwiedzić mnie chłopak, ale napisał, że kiepsko się czuje, więc nie wiadomo jak to będzie.

Czy Wy też jesteście takie senne, Motylki? Bo ja bardzo i zastanawiam się, czy to pogoda, czy jakiś inny czynnik...

ŚNIADANIE:
- wafel ryżowy z białym serkiem, plasterkiem pomidora i szczypiorkiem - ok. 40 kcal
OBIAD:
- jogurt naturalny + otręby + pół małego banana (tym razem wszystkiego dałam jeszcze mniej)  - ok. 107 kcal
KOLACJA:
- wafel ryżowy z białym serkiem + kabanos - ok. 208 kcal
RAZEM: 355 kcal

Na szczęście zmieściłam się w limicie 500 kcal.
Trzymajcie się chudziutko. :3

23 lutego 2015

30. Dziękuję

Dziękuję, że jesteście, Kruszynki. <3 Myśl, że nie jest się zupełnie samotnym, naprawdę podnosi na duchu.

Mój stan potrafi zmienić się diametralnie w ciągu paru minut. Wystarczy bolesne wspomnienie, myśl o tym, jak bardzo jestem beznadziejna, by mój jako-tako dobry humor legł w gruzach.

Ciągle czuję się niepewnie, obawiam się wielu rzeczy i nie potrafię sobie z nimi poradzić.

Zauważyłam, że najchętniej kładłabym się spać, jak najwcześniej, byleby zakończyć dzień oraz nie myśleć o jedzeniu...

Dzisiaj zjadłam więcej, ale i zdrowiej.

ŚNIADANIE:
- jogurt naturalny + otręby + pół banana - ok. 127 kcal
DRUGIE ŚNIADANIE:
- chleb z serem, pomidorem i szczypiorkiem - ok. 125 kcal
KOLACJA:
- 2 wafle ryżowe z obkładem - ok. 80 kcal
RAZEM: 332 kcal

Przeraża mnie nieco, że wczoraj było poniżej 200, a dzisiaj jest powyżej 300. I nadal jestem głodna...

22 lutego 2015

29. Bilans

Powiem jedynie, że jest beznadziejnie.

ŚNIADANIE:
- chleb z serkiem - ok. 80 kcal
PRZEKĄSKA:
- ciasteczko - 55 kcal
- paluszek serowy - 62 kcal
RAZEM: 197 kcal

Wiem, że to nic zdrowego, ale byłam dziś u chłopaka, a on nie miał nic poza ciastkami i tymi paluszkami. Ledwo udało mi się jakoś wymigać od jedzenia.

19 lutego 2015

28. Od nowa

Miałam się nad sobą nie użalać. Miałam być twarda i nie okazywać słabości. Miałam chudnąć, a nie obżerać się jak świnia...
Nic z tego nie wyszło...
Nie pamiętam, kiedy ostatnio liczyłam kalorie. Zwyczajnie się tego boję. Boję się wyniku, który zobaczę.

Obiecałam najbliższym, że skończę z anoreksją. Odetnę się od tego. Zacznę normalnie żyć i czerpać garściami, ile tylko się da. Nie da się jednak, kiedy wszystko się wali...

Od jutra postaram się zacząć wszystko od nowa. Nie mam siły, żeby walczyć z Aną.

Z Aną czuję się bezpiecznie. Wszystko jest takie pewne, stabilne. A ona ze mną po prostu jest. Zawsze i wszędzie. I wiem, że mnie nigdy nie opuści. To wszystko, czego teraz potrzebuję.



15 lutego 2015

27. Przecież ja nic nie umiem...

My, Motylki, mamy dusze delikatne jak pył na skrzydełkach. Wystarczy drobny podmuch, żeby się rozproszył. Wystarczy jedno słowo, a dusza się kruszy...
Tych słów jest wiele. Tak wiele, jak wielu jest ludzi. A żaden człowiek nie poprzestaje na jednym słowie.
Zmaganie się codziennie z silnym wiatrem, który tylko osłabia skrzydła, wysłuchiwanie setek słów, które strzępią duszę, to często za dużo jak na taką kruszynę.


Właśnie skończyłam poprawiać tuszem mój szkic. Popatrzyłam na niego. Przez chwilę mi się podobał. A później pomyślałam o osobach, które rysują lepiej ode mnie i przypomniało mi się: "Hej, przecież ty nic nie umiesz, nic nie robisz dobrze". Zawsze znajdzie się ktoś, kto lepiej rysuje, lepiej napisze opowiadanie czy wiersz, będzie chudszy, będzie miał większą przerwę między udami, będzie lepszy... A ja nigdy nie pozbędę się tego nieznośnego uczucia, że nie poczuję się wreszcie w czymś dobra.


Czuję się niepotrzebna, wręcz niechciana. Zastanawia mnie, w jakim celu pojawiłam się na tym świecie. Nie wynajdę leku na raka, nie odkryję czegoś nowego w kosmosie, nawet nie sprawię, że ktoś inny zmieni dzięki mnie swój tok myślenia na lepsze, nikogo nie uszczęśliwię.



3 lutego 2015

26. Chcę zniknąć

Jem tak dużo, że nawet już nie wiem, ile by tego wyszło po zliczeniu. Nie sprawdzam już kalorii, nie mam na to siły, nie mam ochoty.

Dzisiaj widziałam się z chłopakiem. Był u mnie. Kiedy się widzimy jest cudownie, jednak zawsze, ale to zawsze muszę coś zniszczyć. Dziś też zniszczyłam. I czułam się tak okropnie, że miałam ochotę zamknąć się w łazience z nożem. Ta chęć zrobienia sobie krzywdy była tak silna, że ledwo się powstrzymałam. Chyba tylko to, że on był przy mnie sprawiło, że jednak tego nie zrobiłam...

Powinnam się jakoś ukarać. Za wszystko, co robię. Nigdy się nie karałam, a jest ku temu przecież pełno powodów. Tak często piszę jaka to jestem samotna, ale przecież nie ma nic za darmo. Nie daję nic, absolutnie nic od siebie. Pewnie przez to nikt ze mną nie wytrzymuje. Na każdym kroku zauważam coraz więcej wad u siebie. Chciałabym się zmienić.

Albo zniknąć, odejść, rozkruszyć się, umrzeć...

14 stycznia 2015

25. Nie daję rady

Długo nie pisałam. Nie ma się czym chwalić. Raz jadłam, raz się głodziłam. Miałam okazję się zważyć. Mam 52 kg. To za dużo, zdecydowanie za dużo. Chcę z powrotem czwórkę z przodu. Jak mam schudnąć do 38 kg przy tak dużej wadze? Jak mam to zrobić?

Teraz siedzę sama. Zjadłam tylko śniadanie. Nie wiem, ile dziś zjem. Nie podam dziś bilansu. Mam wszystkiego dosyć. Czuję się okropnie w swoim ciele, okropnie ze swoimi myślami.